COMPACT CITY

Jak powstało miasto? Skąd się wzięło? Dlaczego ludzie od pradawnych czasów zbierali się w coraz większe gromady? Wydaje się, że ludzie zaczęli się skupiać dlatego, że potrzebowali innych ludzi do realizacji swoich oczekiwań. Różnych. Jedne z nich mogły być zaspokojone w mniejszych skupiskach, inne wymagały większych – z czasem powstało miasto. Zaryzykujemy zatem twierdzenie, że miasto powstało jako efekt dążenia człowieka do realizacji jego oczekiwań, zarówno osobistych jak i społecznych. Człowiek chce w skupisku spotkać ludzi spełniających jego oczekiwania, ludzi dzięki którym będzie mógł zrealizować swoje interesy. Człowiek w mieście oczekuje spotkań. Spotkania te są przezeń oczekiwane. W tym kontekście można powiedzieć, że człowiek zbudował miasto jako przestrzeń spotkań oczekiwanych.

Jednak w miarę powiększania skupisk ludzkich znajduje się w nich coraz więcej ludzi, i już nie wszyscy spełniają wzajemnie swoje oczekiwania. Mało tego, pojawiają się tacy, którzy nie tylko nie spełniają naszych oczekiwań, lecz również mają oczekiwania całkowicie sprzeczne z naszymi i uniemożliwiają nam realizację naszych. W taki sposób dochodzi do spotkań nie-oczekiwanych. Nie zaskakujących, lecz po prostu przez nas nie chcianych. To nasze oczekiwania, bowiem, decydują za nas o tym co akceptujemy, a czego nie. W ten zawoalowany sposób odbierają nam wolność.
 
Wzajemne oczekiwania ludzi powielane są z pokolenia na pokolenie, i w tym procesie zerwaniu ulega kontakt z przyczynami, dla których jednych rzeczy oczekujemy a innych nie, czyli z tym co jest istotą oczekiwań. Przestajemy wiedzieć dlaczego powinniśmy oczekiwać czegoś od innych i sami spełniać określone oczekiwania, wiemy tylko że tak powinno być, a zgłębianie tej wiedzy służy jedynie poszerzaniu zestawu oczekiwań układających się z czasem w określone kody – jest to jeden z mechanizmów powstawania kultury (kulturę rozumiemy tu w opozycji do sztuki: sztuka tworzy – kultura karmi się tym co stworzyła sztuka, sztuka poszukuje – kultura otrzymuje lub przejmuje, dla sztuki zabójcze jest pojęcie bezpieczeństwa – kultura powstała z potrzeby jego poczucia). Z czasem samej kultury również zaczynamy oczekiwać i zaczyna działać swoiste perpetuum mobile. Kultura żywi się budowaniem coraz to nowych „naszych” oczekiwań, my natomiast oczekujemy istnienia czegoś takiego jak kultura, czegoś co będzie dla nas wielopłaszczyznowym kodem porozumiewania się, ale też gwarancją że nie wydarzy się nic nie-oczekiwanego. Człowiek niespełniający oczekiwań naszej kultury podlega procesowi wykluczania czy to jako przedstawiciel innej kultury, czy po prostu jako jednostka a-kulturowa, niespełniająca oczekiwań nakładanych nań przez naszą kulturę. Człowiek taki wymyka się znanym nam kodom kulturowym, nie obejmują go one i staje się dla nas niezrozumiały.
 
Spotkania nie-oczekiwane, czy jednostki a-kulturowe istniejąc poza przyjętymi kodami kulturowymi burzą poczucie bezpieczeństwa i powodują chęć zabezpieczenia się. Jest to chyba jeden z podstawowych powodów powstawania podziałów na różnego rodzaju grupy społeczne, klasy, kasty, powodów powstawania klubów, których członkowie musieli spełniać określone oczekiwania, itp. Wszystkie te działania polegają na stawianiu barier przed tymi, których nie-oczekujemy. Barier zabezpieczających nas przed spotkaniami nie-oczekiwanymi. Można chyba powiedzieć, że kultura w ogóle jest rodzajem budowania barier przed tym co nie-oczekiwane. Budowa barier sama w sobie jest już działaniem przestrzennym. Tu dochodzimy do roli przestrzeni w kulturze, i możemy zacząć odwracać sytuację żeby dojść do istoty naszych relacji z przestrzenią.
 
Ocena roli przestrzeni w kulturze wymaga krótkiej analizy poglądu na temat przestrzeni organizującego i zarządzającego dyskursem na temat przestrzeni w tej kulturze. Poglądu dominującego w niej, bez którego, jak dalej zostanie wykazane, powstanie tej kultury, ani żadnej innej, w ogóle nie byłoby możliwe.
 
Otóż, jak wspomniano wyżej, każda założona bariera, każde rozróżnienie trwające w czasie jest działaniem przestrzennym w rozumieniu dominującego poglądu na temat przestrzeni. Działanie takie tworzy bowiem przestrzeń pomiędzy dwiema oddzielanymi od siebie rzeczami. Przestrzeń ta trwa w czasie aby mógł trwać podział. Podział ten z kolei musi trwać by trwać mógł pogląd powzięty na jego podstawie. Poglądy składają się w dyskurs, ten natomiast jest częścią składową kultury. W ten sposób wracamy do punktu wyjścia: kultura serwuje określony pogląd na temat przestrzeni, dzięki któremu mogą po kolei zaistnieć zjawiska niezbędne do istnienia kultury. To z kolei powoduje, że kultura i wszystkie jej produkty, poszukują stałości, trwałości, niezmienności. Oczekują i od nich się oczekuje, że będą trwać w czasie. Ów specyficzny pogląd na temat przestrzeni sprawia zatem, że przestrzeń, jako jeden z produktów kultury (wszak to ona określa jaka przestrzeń jest) zaczyna być postrzegana jako trwała w czasie. Przestrzeń staje się szczególną figurą trwania, zwłaszcza trwania w czasie. Dzieje się tak dlatego, że przestrzeń w dyskursach jest traktowana jako symbol trwania, a zarazem jako wzorzec innych przestrzeni – chociażby przestrzeni tych dyskursów. Istnieje, bowiem, wiele przestrzeni – przestrzeń architektury, przestrzeń jej teorii, przestrzeń tego eseju, przestrzeń dyskusji, przestrzeń uniwersytetu… Wszystkie one rządzone są, z reguły nieświadomie, przez ten wzorzec, który mimo iż jest jedynie pewnym poglądem na temat przestrzeni, tak silnie zakorzeniony został w efekcie działania opisanego wyżej mechanizmu kulturotwórczego, i tak mocno jest broniony przez, naturalną skądinąd dla człowieka, potrzebę posiadania poczucia oparcia (czyli np. kultury), że trudno sobie wyobrazić, że o przestrzeni można myśleć inaczej. Wystarczy dodać, że wszystkie wymienione wyżej i wszystkie inne przestrzenie składają się na przestrzeń kultury, i widać już jasno dlaczego to właśnie określonemu poglądowi na temat przestrzeni kultura zawdzięcza w ogóle swoje istnienie.
 
Zatem można powiedzieć, że kultura powstaje wtedy gdy przestrzeń postrzegana jest jako stała w czasie. Kultura sama bowiem (w przeciwieństwie do sztuki) też jest stała w czasie. Od kultury oczekuje się trwania w czasie – jak powiedziano wyżej spełnia ona ludzkie oczekiwanie stałości, pewnego oparcia. Kultura serwuje definicje, rozróżnienia, wiedzę. Również na temat przestrzeni sama dzięki tej wiedzy powstając. Wiedza na temat przestrzeni podawana przez kulturę sprawia, że możemy mieć wobec przestrzeni oczekiwania. Można chyba powiedzieć, że aby wobec czegoś można było mieć oczekiwania to coś musi odznaczać się pewną stałością. Zatem warunkiem przedstawienia oczekiwań wobec przestrzeni jest przekonanie o jej trwałości. Warunek ten z jednej strony pomaga nam spełnić właśnie kultura, z drugiej strony warunek ten jest przecież warunkiem istnienia kultury jako takiej. Nasze oczekiwania wobec przestrzeni powstają, ponieważ podstawowym czynnikiem sprawiającym, że tworzymy wokół siebie przestrzeń jest chęć zaznaczenia podziałów. A podziały te mają być stałe – inaczej nie będziemy bezpieczni. Tworzymy przestrzenie izolujące nas od nie-oczekiwanych spotkań, zarówno z ludźmi jak i z rzeczami, okolicznościami. Przestrzeń ma jedne rzeczy ułatwić, inne utrudnić. Przestrzeń ma nam pomóc spełnić nasze oczekiwania. Przestrzeń staje się w ten sposób jak gdyby obrazem kultury. Oczywiście gdy rozumiana jest jako pewien specyficzny, opisany wyżej na nią pogląd.
 
Pogląd ten jednak umożliwia postrzeganie przestrzeni jedynie jako już istniejącej. Nie ma w nim mowy o tym jak powstaje przestrzeń – wiadomo że już jest i jaka jest, a zatem również jaka być powinna. Pogląd ten nie pozwala cofnąć się do stanu sprzed przestrzeni, nie pozwala na obserwację momentu powstawania przestrzeni, on przedstawia przestrzeń jako już stworzoną, i mimo iż wciąż zdają się powstawać tzw. nowe przestrzenie, są one w wyniku działania narzuconego ścisłego gorsetu ograniczeń tego poglądu jedynie rozszerzeniem przestrzeni bezpiecznie mieszczącej się w kulturze, z której ów pogląd pochodzi. To znowu prowadzi do stawiania przestrzeni określonych oczekiwań i wracamy do punktu wyjścia.
 
A do czego prowadzi stawianie przestrzeni oczekiwań? Otóż oczekiwania mnożą się wraz z każdym pojawiającym się człowiekiem, wraz z nadejściem każdego kolejnego pokolenia.  Prowadzi to do wyczerpywania możliwości spełniania tych oczekiwań przez przestrzeń. Należy zauważyć bowiem, że wszystkie te oczekiwania będą mieściły się w dość ciasnych ramach kultury, tak aby były możliwe do spełnienia w obrębie proponowanego przez tę kulturę poglądu na temat przestrzeni. Będą nakładały się i kolidowały ze sobą w obrębie ograniczonego pola kulturowego traktowania przestrzeni. A możliwości takiej przestrzeni, a raczej owego na nią poglądu, są ograniczone z definicji, gdyż on sam jest ograniczony. Stałość jest ograniczeniem. Przestrzeń stałą można wypełnić. Z kolei ta stałość potrzebna jest kulturze.
Przestrzeń nie jest w stanie spełnić mnożących się w wyniku działania naszej kultury oczekiwań inaczej niż poprzez oferowanie nam coraz to nowych obszarów. Obszary te, jak wspomniano, zagospodarowywane są jednak za każdym razem w takim samym duchu, w duchu obowiązującego w kulturze poglądu na temat przestrzeni, jako kolejne obszary przestrzeni stałej w czasie, czyli ograniczonej, mierzalnej. A takiej przestrzeni nigdy nie będzie dość, zawsze będzie się okazywało że jej możliwości spełniania naszych oczekiwań wyczerpują się.
 
Mamy zatem dwa wyjścia: zrezygnować z naszych oczekiwań wobec przestrzeni albo je przedefiniować. Jedno i drugie wyjście wymagać będzie przedefiniowania stosunku do naszej kultury, pewnego rozluźnienia stosunku zależności, w którego efekcie nastąpi zerwanie samopowielającej się relacji opisanego powyżej perpetuum mobile, które opisując relację kultury z naszymi oczekiwaniami opisuje w ten sposób naszą w niej rolę. To my, bowiem, tak naprawdę jesteśmy najważniejszym tworem kultury, najważniejszym dlatego że jesteśmy jedynym jej tworem zdolnym ją powielać, podczas gdy nam wydaje się oczywiście, że ją tworzymy. Zerwanie tego niekończącego się łańcucha powieleń wymaga, jak wynika z powyższych rozważań, zmiany stosunku do przestrzeni, która jest paradygmatem kultury jako takiej, i zarządza większością tworzących ją dyskursów. Zmiana ta nastąpić może dopiero wtedy, gdy wyzwoliwszy się z kulturowych uwarunkowań zależących od i promujących pogląd, że przestrzeń już jest, i że jest stała, cofniemy się do momentu, w którym przestrzeń powstaje. Do momentu, w którym jej jeszcze nie ma, w którym nie wiadomo jeszcze jaka ona będzie, a co więcej, w którym nie jest możliwe wysuwanie wobec niej jakichkolwiek oczekiwań, gdyż nie działa jeszcze wtedy pogląd sprawiający, że odbierana jest jako stała w czasie, więc niczego nie można od niej oczekiwać.
 
Zauważenie tego momentu, uwrażliwienie na jego punktowy charakter, może być kluczowym czynnikiem pozwalającym nam wydobyć się z powtarzającego się od wieków cyklu produkcji i reprodukcji. Moment, w którym powstaje przestrzeń, jest bowiem momentem w którym nie ma nic przed nią i nic za nią. Przestrzeń nie ma wtedy jeszcze historii ani celu, nie ma powodu jej powstawania. Nie ma jeszcze na jej temat żadnej wiedzy, a zatem nie może być też wobec niej żadnych oczekiwań. Przestrzeń w tym momencie nie jest podporządkowana żadnemu związanemu z nią doświadczeniu ani przypisanemu jej celowi. Jest to moment, w którym nie można jeszcze powiedzieć, że przestrzeń już jest. Przestrzeń dopiero powstaje. Jest natomiast gest tworzenia przestrzeni, w wyniku działania którego ona powstaje. Zauważenie tego punktowego w charakterze momentu, doświadczenie go, otwarcie się nań, może sprawić że nie poddamy sami siebie, a zarazem i naszego odbioru powstającej przestrzeni, działaniu opisanego wyżej kulturotwórczego mechanizmu ustalania, ustanawiania. Jest to moment, w którym możemy zacząć korzystać z naszej wrażliwości na powstawanie przestrzeni, a nie z wiedzy na jej temat. Jest to moment, w którym możemy doświadczać gestu tworzenia przestrzeni nie nabywając zarazem żadnego doświadczenia przestrzeni, gdyż jej po prostu jeszcze nie ma. Jest to moment, w którym możemy zdać sobie sprawę, że przestrzeń zamiast istnieć, jak chce tego ów określony, istniejący w naszej kulturze na nią pogląd, powstaje wciąż na nowo, w nieustającym geście tworzenia przestrzeni. I że nie sposób mieć wobec takiej przestrzeni żadnych oczekiwań, mając jednocześnie fascynującą świadomość, że w takiej przestrzeni może zdarzyć się dokładnie wszystko.
 
 
Brno, kwiecień 2011